Wiesz co jest według mnie największą pomyłką w rozumieniu potencjału duszy w naszej kulturze? Pomijając oczywiście fakt, że nasza kultura uważa, że go nie mamy… A więc drugą największą pomyłką jest to, że świat duszy jawi się jako coś odrębnego od „normalnego” życia. Coś, z czym chyba, prawdopodobnie, być może, zaczniemy obcować dopiero po śmierci. A więc jest to coś bardzo odległego, co gdzieś tam dynda po drugiej stronie tęczy i co w gruncie rzeczy ma w tej chwili niewiele wspólnego z codziennym życiem. A sama dusza? To sztywna nudziara o wielkich wymaganiach,  bez poczucia humoru, która dybie na nasze błędy i widzi w nas wszystko to, co najgorsze. Po co w ogóle utrzymywać kontakty z takim nadętym kapo? Nic dziwnego, że wolimy zerwaną więź.

Nic bardziej błędnego niż taki koncept separacyjny. Dusza jest częścią Ciebie TU I TERAZ. Świat duszy jest tak samo obecny w Tobie jak skurcz w łydce, albo smak czekolady w ustach. Jest to wprawdzie inny świat, ale paralelnie istniejący. On nie będzie potem. On jest teraz. To Twój fenomenalny potencjał, który tyka non-stop.

Bardzo prosto wyjaśnia to Hildegarda z Bingen, mówiąc, że we wszechświecie istnieją dwie materie, materia fizyczna (turbulenta materia) i materia świetlista (lucida materia). Planeta Ziemia to fizyczna planeta, utkana z materii fizycznej. Ale człowiek to już zupełnie inny fenomen. Każdy z nas jest fuzją obydwu materii. Jest w nas i materia fizyczna (nasze ciało) i materia świetlista, czyli nasza dusza.

Proste? Proste. Dlatego nie ma co szukać materialnymi zmysłami tej drugiej materii. To błąd poznawczy. Żeby zobaczyć duszę, trzeba zrobić najlogiczniejszą rzecz w świecie: trzeba się przełączyć z postrzegania fizycznego na postrzeganie świetliste.

Nie uczą nas tego w szkole, ale jest to możliwe. Dlaczego miałoby by być zresztą niemożliwe coś, co dotyczy Ciebie, Twojego potencjału?

Jesteśmy piękną, wspaniałą, fascynującą UNIĄ dwóch materii, które aktywowane równocześnie dają turbodoładowanie na drodze do szczęścia.

Nasza inteligencja duchowa ma na wyposażeniu świetliste zmysły, które działają paralelnie do naszych zmysłów fizycznych. Każdy z nas ma świetlisty zmysł wzroku, słuchu, czucia i powonienia i zdziwisz się pewnie, jak Ci powiem, że aktywowanie tych zmysłów zabiera każdemu człowiekowi przeciętnie tylko kilka minut.

Na pewno słyszałeś o raportach osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Mówią o tym, że wisząc kilka metrów nad ziemią widzieli swoje nieruchome ciało na stole operacyjnym, albo leżące obok roztrzaskanego w wypadku samochodowym auta. To właśnie kwantowy wzrok pozwala obserwować rzeczywistość na Ziemi, mimo, że nasze oczy fizyczne są zamknięte i wyłączone z aktywności.

Nasza inteligencja duchowa, czyli potencjał ciała świetlistego jest dla nas dostępny przez cały czas naszej inkarnacji na Ziemi. W każdym momencie możemy aktywować świetliste zmysły i wejść w świadomość wieczystą, czyli świadomość naszej duszy. I pooglądać sobie na własne,  świetliste oczy, krainy i cywilizacje „po tamtej stronie” Czyli po prostu „po stronie świetlistej”, a wcale nie „po śmierci”.

Dusza, to nie tylko świetliste zmysły. To również przynależność do potężnego duchowego Uniwersum. Planeta Ziemia to świat fizyczny, naturalne środowisko naszego ciała fizycznego, ma swoje kontynenty, kraje i społeczności. Rzeczywistość światów duchowych jest analogiczna. Dusza ma swój świat utkany nie z materii fizycznej, ale z materii świetlistej. Też są tam różne wymiary, różne środowiska i różne społeczności.

To są światy, których nie widzimy „gołym”, wzrokiem fizycznym, ale każdy z nas może to wszystko sobie porządnie obejrzeć swoim wzrokiem świetlistym. Ja nazywam wszystkie te wyższe światy – Wielowymiarami. Jest ich naprawdę wielka ilość i są bardzo zróżnicowane.

Wielowymiary to świat naszej duszy, to nie-fizyczne, wyższe wymiary naszej galaktyki, dostępne każdemu człowiekowi dzięki świadomości jego ciała świetlistego. Oczy ciała fizycznego nie dostrzegają tych światów, ale są one doskonale widoczne dla naszego świetlistego wzroku. KAŻDY człowiek może wyższe światy obejrzeć oczami duszy.

Są tam piękne krajobrazy, kwiaty, kaskady wodospadów, lasy, pola, domy i pałace. Są też i mieszkańcy: niezliczona ilość super inteligentnych istot, ale są też elfy, krasnoludki i różne zwierzęta, w tym jednorożce! A w najwyższych, kosmicznych wymiarach naszej galaktyki są całe społeczności świetlistych istot, czyli aniołów.

Te światy nie muszą czekać na eksplorację dopiero po tym, aż wyzioniemy ducha. One są tuż, tuż, pod naszym nosem. Tak samo dostępne jak świat fizyczny. Tyle, że trzeba się przełączyć na odbiór kwantowy.

Ale to jeszcze nie koniec rewelacji.

Czy wiesz, czego Ci NAPRAWDĘ potrzeba do szczęścia? Do życia w absolutnej pełni i obfitości?

Jest we wszechświecie pewna substancja. Mówią o niej wszystkie baśnie na Ziemi i wszystkie święte księgi różnych narodów. Ta substancja może wszystko. Ma kosmiczną moc, która może zmienić szare życie w bajkę. Im więcej tej substancji płynie w naszej fizyczno-świetlistej fuzji, tym więcej  w nas poczucia szczęścia. Ta substancja to totalna, kosmiczna endorfina. Szczypta tej substancji leczy, sprowadza obfitość, tankuje portfel i budzi w nas poczucie dzikiego szczęścia. Ale uwaga, uwaga, nie ma innego dostępu do tej substancji, jak tylko przez wrota duszy. Po prostu „dystrybutory” z tą substancją znajdują się tylko po świetlistej stronie każdego z nas. Stacje z tym paliwem są już poza granicami fizycznej części naszej fuzji.

Ta substancja to energia życia, którą emituje Źródło Stworzenia. Potężna, promienista energia, która animuje cały wszechświat.

Ludzie w różnych językach ziemskich mówią o tej  energii życia: Chi, Prana, Mana. Ja za św. Hildegardą z Bingen nazywam ją Viriditas.

To właśnie ilość promienistej Viriditas w Twojej fuzji ciała z duszą decyduje o pomyślności w Twoim życiu.

W świecie fizycznym potrzebujemy do wzrostu światła słonecznego. Bez słońca nie ma życia na planecie Ziemia.

W świecie dusz znowu istnieje idealna paralela. W świecie dusz wszystko karmi się promienistą energią, którą emituje Źródło Stworzenia.

Viriditas jest nazywana w baśniach kwiatem paproci, wodą żywą, złotą kaczką. Tak baśnie próbowały przełożyć moc Viriditas na potrzeby ziemskie. Wytłumaczyć naszemu ziemskiemu postrzeganiu istnienie złotej energii wszechsprawczej po świetlistej stronie każdego z nas, używając symboli pełni szczęścia i zaspokojenia wszelkich potrzeb.

I rzeczywiście, każdy człowiek zanurzony w snopie oślepiającej Viriditas, zażywa stanu doskonałej pełni, sytość, szczęścia i obfitości. Brzmi dobrze?

Dzięki naszej duszy, jest to możliwe!

Przechodząc świadomością w ciało świetliste otwiera się przed nami zjawiskowa możliwość: spotkanie z boską Viriditas.

Wiesz jakie to odczucie zanurzyć się w pełnej świadomości w promieniach Viriditas?

Wyobraź sobie taki stan, a nawet błogo-stan, kiedy to każdy cal Twojego ciała wypełnia doskonałe odprężenie, rozlewa się w Tobie obezwładniające ciepło i doświetla Cię poczucie doskonałego bezpieczeństwa. Dosłownie w każdej komórce ciała wibruje i delikatnie masuje Cię od środka wrażenie absolutnego szczęścia.

Przyjemne, prawda?

Tak właśnie czuje się każdy człowiek, który wchodzi w świadomy kontakt z boskim Światłem, z Viriditas, czyli z energią, którą emituje Źródło Stworzenia. Takich chwil pragnie nasza wieczysta, duchowa świadomość.

To jest pełnia obfitości. To, po ziemsku mówiąc, stan idealnego szczęścia, poczucia bezpieczeństwa, mocy, miłości i spełnienia.

Dzięki świetlistym zmysłom można w wyższych stanach świadomości zjednoczyć się z Tą energią, wibrować nią, czuć niezmierzone szczęście w całej fuzji, również w ciele fizycznym.

Czy nie uważasz, że dla tych wszystkich wspaniałości warto przekroczyć granice kartezjańskiego paradygmatu? A to dopiero początek! Potencjał duszy to jedno. Ale to, co można z nim zrobić, to kolejna porcja rewelacji. Sprawdź spektakularne działanie i moc duszy w zakładce „Sezamie, otwórz się!”.