Chciałbyś mnie zapytać, jakim cudem jestem taka pewna, że dusza i jej wspaniały potencjał rzeczywiście istnieją? I jakim prawem z taką bezczelną pewnością siebie lobbuję za odkrywaniem i korzystaniem z IQ duszy, chociaż żadnego obłoczka wokół nas nie widać?

Otóż pracuję jako mistyk. Ktoś, kto zna kod dostępu do wymiarów duszy. Nie zdobyłam tego kodu dostępu na drodze edukacji u duchowych mistrzów, ani nie odkryłam go w wysokich górach Tybetu, ani nie pozyskałam go dzięki latom odosobnienia w chłodnej pieczarze. Mój dar mistyczny pojawił się spontanicznie, nagle i bez zapowiedzi, w samym środku moich działań … biznesowych. Opisałam to w swojej pierwszej książce pt. „Terapia wielowymiarowa” (zapraszam do przeczytania obszernych fragmentów tej książki w zakładce „Książki”).

Rozumiem to tak, że chociaż nasza zachodnioeuropejska kultura nie jest championem w sprawach duchowych i nikomu z nas nie podaruje treningu w sprawach mistycznych, to możliwa jest iluminacja. Spontaniczne aktywowanie inteligencji duchowej. To właśnie mi się przydarzyło.

Moim darem jest to, że potrafię wyprawić INNYCH ludzi w podróże przez wyższe światy. Prowadzę ich do wewnętrznego „kosmodromu”, z którego ich świadomość może wystartować w fascynujące wymiary świata duszy. Jestem jak winda do nieba, albo sala w planetarium, gdzie możesz na własne oczy obejrzeć swoje kosmiczne wymiary, siebie jako istotę światła (na przykład Twoje stopy wyglądają tam jak na zdjęciu Roentgena…) i porozmawiać osobiście i w pełnym kontakcie ze swoimi świetlistymi przewodnikami. To TY wszystko widzisz na własne oczy, rozmawiasz, doświadczasz. Bez ziół. Bez hipnozy. W pełnej świadomości, w wielkiej uważności, przechodzisz na postrzeganie świata poza naszym światem 3D.

Brzmi nieprawdopodobnie? Ależ oczywiście! Zachodnioeuropejskie uszy są przygłuchawe na rewelacje o duszy. Jak można zajmować się czymś tak nie-materialnym, nie-kartezjańskim i nie-newtonowskim? To nienaukowe, niepoważne i nie można temu zaufać…

Kartezjańczyk, aby skorzystać z dobrodziejstw duszy musi zawalczyć sam ze sobą o siebie.

Ja mam to już za sobą. Od 2013 roku fruwam ze swoimi klientami po Wielowymiarach, badam je, opisuję i jestem pod nieustannym wrażeniem ich mocy sprawczej.

Moje akademickie wykształcenie to magisterium z semantyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i podyplomowe studia z gemmologii na London Guildhall University w Londynie. Jestem również  certyfikowanym badaczem duchowości św. Hildegardy z Bingen w Internationale Gesellschaft Hildegard von Bingen w Niemczech. Św. Hildegarda jest moją mistrzynią. O swojej przynależności myślę: jestem Hildegardiańczykiem. Studiuję również psychoterapię Gestalt w Wielkopolskiej Szkole Psychoterapii Gestalt w Poznaniu, bo lubię porównywać narzędzia i podejście tej modalności z dynamiką procesów duchowych.

Na co dzień pracuję jako terapeuta duchowy, stosując w terapiach własną metodę, którą nazwałam „Technologia wielowymiarowa”. Piszę książki i artykuły do magazynów propagujących rozwój świadomości. Jestem twórcą ośrodka warsztatowego Siódmy las koło Kazimierza Dolnego.

Propaguję przedsiębiorczość kobiet, rozwój świadomości i holistyczne spojrzenie na swój potencjał (dusza plus ciało, szczytowe stany świadomości).

Moją pasją jest mówienie o inteligencji kwantowej każdego człowieka, czyli o niesamowitych możliwościach duszy, które uruchomione, stają u naszego boku i są najlepszym doradcą biznesowym i życiowym. To nasze Spektrum Maximum.